Filmowy finał
Na plan filmowy marsz!
Długo czekaliśmy na dzień, w którym wyruszymy z kamerą w miasto. Mieliśmy ogromne szczęście, bo tamten wtorek był najcieplejszym dniem tygodnia. Spotkaliśmy się z dziećmi pod siedzibą Rady Osiedla i ruszyliśmy zgodnie z wcześniej wyznaczoną trasą.
Z kamerą na ulicach Polesia
Najpierw na plac Hallera, gdzie uczestnicy naszych warsztatów spędzają swój wolny czas. Wśród drzew w pobliżu ruchliwej ulicy usytuowany jest nowy plac zabaw ze zjeżdżalnią i huśtawkami. Potem ruszyliśmy dalej w stronę boiska Orlik, a następnie kolejno odwiedzaliśmy podwórka, na których mieszkają dzieci. W niektórych miejscach dzieci prezentowały przed kamerą techniki, które wykonywaliśmy na zajęciach. Ponadto przeprowadziły też kilka wywiadów, np. z panią z cukierni i sąsiadką z ulicy św. Jerzego. Dorota śledziła wszystko czujnym okiem kamery. Do finału zostało kilka dni, więc Martyna z Katką zabrały się za montaż, aby na finałowe spotkanie 27 kwietnia wszystko było gotowe.
Radosne pożegnanie
Idąc ulicą Żeromskiego w kierunku Rady Osiedla, zobaczyłam niewielką grupkę osób. Kiedy podeszłam bliżej, okazało się, że to dzieci wraz z zaproszonymi gośćmi i nasi znajomi ze Stop-Klatki. Wprost nie mogłam w to uwierzyć. Przed projekcją wraz z Dorotą opowiedziałam o projekcie. I wtedy nastąpił długo wyczekiwany moment. To była prawdziwa premiera, bo nikt, oprócz montażystek, nie widział filmu wcześniej. Obraz spotkał się z ogromnym entuzjazmem zarówno bohaterów, jak i zaproszonych gości. Po rozdaniu dyplomów dzieci wraz ze swoimi bliskimi zaśpiewały piosenkę i zabrały się za pałaszowanie przygotowanych słodkości. Rodzice wypowiadali się bardzo pozytywnie o dokonaniach dzieci i ubolewali nad tym, że to już koniec warsztatów. Dramowa przygoda na Polesiu skończyła się, ale kto wie, może tam jeszcze wrócimy.
